NOWY KWARTALNIK O ENERGII, GOSPODARCE I NOWYCH TECHNOLOGIACH polish energy brief

Czy Polska będzie jak Hiszpania? Jak potomkowie Don Kichota pokochali wiatraki - Aleksander Zawisza

Opinie i komentarze 1 lipca 2011, 09:17
<p style="text-align: justify;"><strong> <a href="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/Olo-Zawisza.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-605" title="Olo Zawisza" src="http://www.jagiellonski.pl/wp-content/uploads/2011/06/Olo-Zawisza-225x300.jpg" alt="" width="225" height="300" /></a>Trzy lata temu wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak stwierdził, że Polska powinna przejść na „zieloną stronę mocy”. </strong></p> <p style="text-align: justify;">Nasze przechodzenie na tę drugą stronę mocy (licząc, że 95 proc. energii elektrycznej produkowane w RP jest z węgla, można powiedzieć, że obecnie znajdujemy się po ciemnej, a nawet czarnej stronie mocy) posuwa się w ostatnich latach bardzo powoli. Ekolodzy i politycy silnych, ekologicznych inklinacjach powtarzają jak pacierz, że powinniśmy podążać w kierunku oszczędzania energii i odnawialnych jej źródeł.</p> <p style="text-align: justify;">Jednym z najczęściej przywoływanych przez ekologów przykładów w różnego rodzaju publicznych dyskusjach jest casus Hiszpanii, która jako kraj w przeliczeniu na jednego mieszkańca ma największą zainstalowaną moc w elektrowniach wiatrowych. Popatrzymy zatem na energetykę w ojczyźnie Cervantesa z dystansu Polski i przez pryzmat lat.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Gaz i OZE w jednym stali domu</strong></p> <p style="text-align: justify;">W Hiszpanii elektrownie wodne produkują 12 proc. energii: atomowe 19 proc., węglowe 15 proc., a z oleju opałowego wyprodukowano 5 proc. energii elektrycznej. Natomiast elektrownie na gaz ziemny zapewniają 39 proc., a elektrownie wiatrowe 11 proc. rocznego zapotrzebowania na energię elektryczną w ojczyźnie Goyi. Ponadto na koniec 2009 r. istniało zainstalowanych 3500 MW (II miejsce w UE), w panelach fotowoltaicznych produkujących energię elektryczną z promieni słońca oraz 1200 MW (5 miejsce w UE) w panelach solarnych (grzewczych).</p> <p style="text-align: justify;">W 1999 r. Hiszpania konsumowała 15 mld m3 gazu ziemnego, czyli o około 0,5 mld m3 więcej niż Polska zużyła w 2010 r. Rozwijając energetykę wiatrową i odchodząc powoli od węgla (spadek konsumpcji w latach 1999 – 2008 o 25 proc.), w Hiszpanii nastąpił gwałtowny, niespotykany nigdzie w Europie wzrost zużycia gazu ziemnego. W 2008 r. jego konsumpcja wyniosła prawie 40 mld m3.</p> <p style="text-align: justify;">Wynika z tego, że przez ostatnie dziesięć lat na Półwyspie Iberyjskim powstał nieźle funkcjonujący rynek gazu. Równolegle z rozwojem rynku i konsumpcji „błękitnego paliwa” można zaobserwować ogromny rozwój energetyki wiatrowej (obecnie zainstalowane jest tam ponad 17?000 MW mocy, dla porównania w Polsce cały system elektroenergetyczny ma zainstalowaną moc</p> <p style="text-align: justify;">ok. 34?000 MW). Oprócz połączenia rurociągowego z Francją, powstał także gazociąg podmorski, za pomocą którego importowany jest gaz z Algierii. Najważniejszymi aktywami infrastrukturalnymi są jednak terminale służące do importu gazu ziemnego w formie skroplonej (LNG). Możliwości przeładunkowe (odbiorcze) terminali importowych LNG zlokalizowanych na iberyjskim wybrzeżu na koniec 2009 r. wynosiły 70 mld m3 gazu rocznie. Można zaobserwować wyraźną korelację pomiędzy wzrostem liczby elektrowni wiatrowych a wzrostem konsumpcji gazu ziemnego w Hiszpanii, ale działanie to miało swoje konsekwencje.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>System nie wytrzymuje</strong></p> <p style="text-align: justify;">Hiszpanie w odróżnieniu od swojego przodka Don Kichota pokochali wiatraki i jak na południowców przystało, miłość ich stała się wielka i żarliwa. Wiedzieli, że aby ich uczucie lepiej kwitło, potrzebne będą pieniądze, więc nie szczędzili grosiwa na dofinansowanie wiatraków. Na początku zauroczenia efekt ich westchnień dawał nie tylko energię, ale i suty zarobek (podmiotom działającym w branży). Z czasem efekty miłości, trochę jak dzieci, zaczęły nastręczać powaznych problemów. Jak to w życiu bywa, temperatura uczuć z czasem obniża się, gdyż system energetyczny</p> <p style="text-align: justify;">zaczął mieć problemy z zagospodarowaniem tak dużych ilości energii elektrycznej, wytwarzanej w sposób nieciągły i mało przewidywalny. Można powiedzieć, że w wyniku miłości, hiszpański amado dostawał okresowo migotania przedsionków obu komór serca, kilka razy ocierając się o zawał. Kiedy wiatr wiał mocno, Hiszpanie musieli unieruchamiać swoje elektrownie wiatrowe, a z czasem nadwyżki energii elektrycznej nauczyli się lokować w energię elektryczną wyprodukowaną przez nie w elektrowniach szczytowo-przepompowych. Niemniej kłopoty pozostają.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Sierra Nevada to nie Tatry</strong></p> <p style="text-align: justify;">Ziemia, która dała światu flamenco i corridę jest o wiele bardziej predestynowana do wykorzystywania siły wiatru czy promieni słonecznych do produkcji energii elektrycznej niż Polska.</p> <p style="text-align: justify;">Liczba słonecznych dni w roku w zależności od rejonu Hiszpanii waha się od 260 do 300, w Polsce od 100 do 160. Przekłada się to na liczbę godzin słonecznych, według których obliczana jest wydajność układów solarnych. W Hiszpanii jest to średnio ok. 2500 godzin rocznie, w Polsce – do 1500 godzin.</p> <p style="text-align: justify;">Ponadto ilość energii docierającej do paneli, związana także z kątem padania promieni słonecznych na powierzchnię, również jest nieporównywalna, ponieważ Hiszpania leży na niższej szerokości geograficznej, tak więc kąt padania jest większy i ilość energii również. Najprościej można to zrozumieć, porównując średnie temperatury w Polsce i na Półwyspie Iberyjskim. Ponadto – co należy podkreślić – Hiszpania ma lepsze warunki dla rozwoju energetyki wiatrowej niż Polska.</p> <p style="text-align: justify;">Co zasługuje na uwagę z polskiej perspektywy? Po pierwsze, wzrost udziału gazu ziemnego i odnawialnych źródeł energii w bilansie energetycznym kraju następował wraz ze wzrostem konsumpcji energii elektrycznej oraz wzrostem znaczenia elektrowni wiatrowych.</p> <p style="text-align: justify;">Po drugie, w hiszpańskim systemie elektroenergetycznym zapotrzebowanie minimalne (jak to mówią energetycy „w podstawie”) nadal w większości zapewniane jest przez nielubiane przez ekologów elektrownie węglowe i atomowe.</p> <p style="text-align: justify;">Po trzecie, po okresie <a href="http://gielda.onet.pl/prosper,18648,201,0,654,0,profile-akcje-jednolite">prosperity</a> na budowę coraz to nowych źródeł energii, który utrzymywał się dzięki pomocy publicznej, rząd wstrzymał hojne subsydia dla producentów turbin wiatrowych</p> <p style="text-align: justify;">i paneli słonecznych. Dofinansowanie paneli słonecznych wynosiło 45 proc., czyli dokładnie tyle ile od kilku miesięcy wynosi w RP. Powodów takiego stanu rzeczy było kilka: osiągnięto wielkości mocy, które nie były już możliwe do wykorzystywania; nastał kryzys finansowy (dopłaty rządowe prawdopodobnie także nie przyczyniały się do polepszenia kondycji hiszpańskiego budżetu) weryfikujący możliwości płatnicze Hiszpanów; ceny energii produkowanej z OZE są niekonkurencyjne w stosunku do cen energii z nośników konwencjonalnych, a w czasie kryzysu liczy się każdy eurocent, w tym także taki wydany na energię elektryczną.</p> <p style="text-align: justify;">Po czwarte, Polska (licząc wskaźnikiem PKB per capita) jest na trzecim miejscu od końca pośród państw UE, tym samym na wprowadzenie drogiego systemu, na jaki zdecydowali się Hiszpanie zwyczajnie nas nie stać (obecnie okazuje się, że ich także już nie stać i pewnie stać nawet w przeszłości nie było, ale życie na kredyt jest takie słodkie…). Po piąte, system przesyłu i dystrybucji energii elektrycznej Hiszpanów w momencie startu programu wspierania elektrowni wiatrowych był znacząco lepiej rozbudowany niż system polski, a tempo budowy zarówno autostrad, jak i linii energetycznych na Półwyspie Iberyjskim jest znacząco większe niż w RP.</p> <p style="text-align: justify;"><strong>Gra na loterii</strong></p> <p style="text-align: justify;">Konkludując, należy stwierdzić, że porównywanie Polski i Hiszpanii, jeżeli chodzi o możliwości wykorzystywania OZE, a w szczególności elektrowni wiatrowych, jest porównywaniem rzeczy nieporównywalnych. To jak gra na loterii, w której nie ma przegranej – zawsze się wygrywa, zawsze można udowodnić to, co się chce.</p> <p style="text-align: justify;">Od Hiszpanów możemy uczyć się nie tyle jak wybudować wiele elektrowni wiatrowych, ale czego robić nie należy i jakie są konsekwencje pewnych działań. Warto uczyć się na cudzych błędach.</p> <p style="text-align: justify;">Wzrost mocy instalacji wiatrowych, tak jak to miało miejsce w Hiszpanii, trzeba będzie równoważyć wzrostem mocy pozyskiwanej z innych źródeł, aby uzupełniać niedobory w razie niższej wydajności wiatraków. Przyjęcie pakietu klimatycznego, nakazujące redukcję emisji CO2 oznacza, że źródłem tym będzie gaz ziemny. Oznacza to konieczność poważnego podejścia do eksploatacji złóż gazu łupkowego. W przeciwnym razie będzie to oznaczało konieczność zwiększenia importu „błękitnego paliwa” – czyli pogorszenia bilansu energetycznego i prawdopodobne wejście w większą zależność od dostawców z obszaru Federacji Rosyjskiej.</p> <p style="text-align: justify;"><em>Pierwotnie artykuł ukazał się w "Gazecie Finansowej", nr 25/2011</em></p>
Projekt i wykonanie: Sebastian Safian
Używamy cookies w celach funkcjonalnych, aby ułatwić użytkownikom korzystanie z witryny oraz w celu tworzenia anonimowych statystyk serwisu. Jeżeli nie blokujesz plików cookies, to zgadzasz się na ich używanie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Polityka Prywatności   
OK